![]() |
||||||||
|
|
|
|
||||||
|
NAVIGATION
My Book |
2005-04-11 10:47:54 >> Słodkie życie - TiRaMiSu:* Od dłuższego czasu zastanawia mnie to, dlaczego nie wyświetla mi się mój Lay i inne obrazki :( Chyba w końcu je usunę i wstawie nowe. Teraz, po żałobie, tygodniowej przerwie dezorganizujacej codzienność moze w końcu wezmę się do pracy...to dobry czas na zmiany, ale dobry dla tych, którzy mają czas :( Ja jednak uginam sie pod naporem pracy w szkole i teatrze. Za tydzień jedziemy na festiwal do Barjac i trwaja ostatnie przygotowania. Siedzimy do 22.00 na próbach, często nawet 5-cio godzinnych...ale 3mamy się :) Wszyscy naprawde sie staramy, aby wszystko wyszło jak najlepiej. Dbam również o to, aby zaliczać wszystkie sprawdziany przed wyjazdem, ponieważ po powrocie będe miała wystarczajace zaległości. Dobrze że sa matury...moze będą jakieś wyjścia, zwolnienia lub zastępstwa, na których będą luzy. No nic. Pracuje cięzko, żeby sie ze wszystkim wyrobić i staram sie godzić przyjemność z pracą :)W zwiazku z tym znów, przez dł€ższy czas nie będę pisała notek, ale w końcu mam ku temu wyrażne usprawiedliwienie. Pozdrawiam wszystkich i życzę samych sukcesów!!! ;D PS. #majcie kciuki za nas na festiwalu! ((skomentuj)) (5)
2005-01-31 11:34:40 >> No! dorwałam się ;P Zauważyłam, że od jakiegoś czasu nie wyświetla mi się mój lay :( to chyba znak, że czas go zmienić. Tylko problem tkwi w braku czasu, który przyczynił się również do zaniedbania pisania notek, za co strasznie mi przykro. Jestem bardzo zapracowanym człowiekiem. Codziennie mam jakieś zajęcia pozaszkolne, a w dodatku zdaje na prawko ;D Mam nadzieję, że wszystko pójdzie łatwo i wkrótce stanę się szczęśliwym posiadaczem unijnego prawa jazdy! Jestem pełna podziwu, że przy takiej ilości zajęć wyrobiłam sie ze średnią 3.6 na semestr i wogóle jeszcze żyje ;) PS. Pozdrowienia dla Martynki i Agatki, które siedzą koło mnie na informatyce i wcinają sałatkę owocową z puszki ;) oraz dla wszystkich zapracowanych ludków. ((skomentuj)) (1)
2004-11-15 11:42:13 >> Zut! Znów komputer szlak trafił! Jak zwykle zresztą, kiedy mamy wolne od szkoły! Wrr..teraz sobie siedze w szkółce i nadrabiam zaległości. W zasadzie to powinnam uczyć się biografii Mickiewicza i "Dziadów" na polski, ale mi sie nie chce ;P (mam na to jeszcze religię). Moja kumpela ma fajne notatki z biolci, niedługo je wam przytocze w ramach dowcipu.(tylko musze znaleźć chwilkę czasu, o co w tygodniu niezwylke trudno). Przy okazji pozdrawiam Anię ******, która zaszczyca mnie swoim towarzystwem siedząc obok mnie na lekcji ;D oraz Olę******, autorkę niezwylke zabawnej notki z lekcji biologii, którą niedługo postaram się tu zamieścić. PS. Komputerku zdrowiej szybciej, potrzebuje cię! ((skomentuj)) (1)
2004-11-06 23:38:01 >> Niesforna galaretka Od jakiegos czasu mam nowe postanowienie: nauczyć sie gotować i robić na drutach! Stwierdziłam, że to przynajmniej bardziej przyda się człowiekowi w życiu od jakiejś tam fizyki, czy chemii. Zatem pewnego popołudnia,(gdyż rano nie mam czasu z powodu nauki) postanowiłam zrobić galaretkę. Wszystko szło dobrze, nawet znałam dokładny przebieg wszystkich czynnosci, pozatym nie raz juz ją robiłam. Mimo to, nie wiedzieć czemu raz mi nie wyszło...każdy, kto choć raz w życiu robił sobie galaretkę wie, że najpierw należy zagotować wodę, by następnie wsypać do niej sproszkowaną substancję z torebki, która po cudownych chwilach spędzonych we wrzątku, podczas bezustannego mieszania łyżką, przyjmie wreszcie kształt pożywienia zwanego potocznie galaretką. Tak robie zawsze i wtedy również. Tylko nie wiedzieć czemu, podczas wsypywania proszku do garnka woda zawrzała, uniosła się ku wylotowi i "wybuchła" niczym wulkan. Spływająca lawa rozrobionej galaretki zalała całą kuchenkę,(którą mama i ja musiałyśmy później szorować)unosząc w powietrze słodki zapach żelatyny. to śmieszne żeby tak prosta żecz nie wyszła człowiekowi(tymbardziej, że nie robiłam jej po raz pierwszy!), sama sie zdziwiłam dlaczego tak sie stało...może za długo gotowałam wodę, albo za dużo jej wlałam...a może po prostu musiałam przejść chrzest bojowy, gdyż według starego, ale prawdziwego powiedzonka: "Jak się nie przewrócisz, to się nie nauczysz" wynika to jednoznacznie. ((skomentuj)) (1)
2004-11-02 15:26:45 >> Matma i chemia -- ja je po prostu Siedzę sobie chora w domku i umieram z nudów. Dawno już nie pisałam, wiem, wiem, ostatnio strasznie zaniedbałam mój kochany dziennik, a sporo się wydarzyło ostatnimi czasy ;) Szczególnie na matmie i na chemii, dwóch beznadziejnych przedmiotach z jeszcze bardziej beznadziejnymi nauczycielkami. Pozwolę sobie więc przytoczyć parę, tekstów ze wspomnianych lekcji. MATMA: "To jest klasa druga, a nie dzisiejsza!", "Ja nie wiedziałam, że ty taka tępa jesteś!", "A ty co do cholery? Czytać nie umiesz?!". Chemia: Zaczęliśmy od spraw przyjemnych: "Michał ***** pamięta co miał zaliczyć?" ]:-> "Możemy sobie robić z tego działu kartkówki, kartkóweczki, kartkówunie", "Nie rób mnie w trąbę!", "Stuknij się kobieto!", "Dobra, dobra, twoje uśmieszki juz mi o wszystkim świadczą", "Aż mi się scyzoryk w kieszeni otwiera", "My się chyba za długo znamy", "Nie rób ze mnie idiotki" A teraz, specjalnie dla was najsławniejsze teksty pani C. :"Twoja sprawa, twoja broszka", "Czyli..", "Kochana..",wyjaaaśnij.." No, to by było na tyle. Kolejna porcja nowinek ze szkoły juz wkrótce ;) (oczywiście jeśli szanowne panie znów poniesie wyobraźnia...)
((skomentuj)) (2)
2004-09-21 15:35:44 >> Warszawa wcale nie jest smutna! Mieliśmy dzis wycieczkę do Wyższej szkoły Zarządzania i marketingu, było to spotkanko czysto ekonomiczno-kreatywne^^ Oczywiście dzisiaj los się na mnie uwziął i musiałam sie spóźnić!!! Najpierw uciekł mi autobus, później metro, w końcu musiałam czekać 5 minut na głupi tramwaj! Po prostu cud, że zdąrzyłam...cud, że później wyszli ;D A zatem, wracając do wycieczki.... Wracając wsiedlismy do tramwaju i usłyszelismy jak jakiś podniecony staruszek powiedział: "cuż za piękne dziewczęta...", no to wszyscy sie na niego krzywo spojrzeli. Ale później było jeszcze lepiej...zapytał: "czy to jest warszawski tramwaj? dlaczego tu nie jest wesoło? warszawskie tramwaje powinny być wesołe,rozśpiewane..." i zaczął śpiewać jakąś "z palca wyssaną" piosenkę o Warszawie i jej historii. Wszyscy na niego dziwnie patrzyli i śmiali się....ja of cours też XDD Dotarłyśmy wkońcu do metra i co? Wredny konduktor zatrzasnął nam drzwi przed nosem(wredny i złośliwy śmiał się do nas szyderczo...)i..tyle go widziałam. Musiałam czekać na następny. Cud, że zdążyłam na autobus. Spokojnie, jeszcze mam dziś angielski, "wszystko się może zdarzyć...." jeśli już o piosenkach mowa ;D ((skomentuj)) (3)
2004-09-10 23:01:39 >> Alo turisti!! Czas na kolejne rewelacje ze szkoły ;D W czwartek, po lekcjach, schodzę sobie na peron metra, patrze a tu wycieeeczka staruszków kłebi się nad biednymi kasownikami. Oczywiście nie zważają wcale na nas-wolnych przechodniów, którzy chętnie również znaleźli się po drugiej stronie kasowników. Próbujemy się (delikatnie oczywiscie) przepchnąc, ale nie da rady....ogromniasta babcia zastawiła drogę. Gdzieś z lewej strony kilka staruszków debatuje nad odpowiednią stroną biletu oraz nad tajemnicza techniką jego skasowania. Nagle jedna babcia zaryzykowała...włorzyła bilet do kasownika...i zasłaniając z przerażeniem usta wrzasnęła: "aaaa....zabrał mi bilet!!!" Jak dotąt moje uczciwe chęci zaoferowania pomocy tej grubce osób pozostawały w ukryciu, ale teraz to już za żadne skarby nie chciałyby się ujawnić. Nerwy puściły nie tylko mi! Wszystkie moje koleżanki ryknęły w niebogłosy! Teraz jak tak na to patrze(po fakcie oczywiście zawsze jest sie mądrzejszym) to współczuje biednej babci. Ale wtedy po prostu nie mogłam przestać sie śmiać...za co szczerze przepraszam ową miłą panią ;)Ale na szczęscie jest jeden plus tego zajscia! Tamci staruszkowie będa na przyszłość umieli posługiwać się kasownikiem ;D
PS. wiem, jestem straszna...ja i moje koleżanki, tak potraktować turystów. Obiecuje poprawę ;P ((skomentuj)) (2)
2004-09-02 17:33:22 >> Pierwszy dzień szkoły a ci już zadali :[ Z 5 przedmiotów normalne były 2 lekcje. To i tak strasznie dużo! W dodatku babka z francuza i matmy zadały juz nam pierwszą w tym roku szkolnym prace domową! Co to do cholery jasnej znaczy , ja chce wakacje!!! Jedynie fajnie było na fizyce. Nasz nowy nauczyciel z fizy opowiadał nam różne fajne ciekawostki o sławnych naukowcach, i przy tym posługiwał sie takim fajnym językiem ;D Przytoczę pare cytatów z dzisiejszej lekcji. Na wejściu oznajmił nam: "Zostałem przeszkolony od poprzedniej grupy, że jesteście humaniści" oraz "Jedna godzina fizyki tygodniowo, a do tego humaniści" , oczywiście wszystko zostało przyjęte z uśmiechami na twarzy jako żart ;D Zabawny fizyk jednak ciągną dalej swoją powitalną mowę: "Nie to żebym was czegoś nauczył, bo na to nie licze" , widać poprzednia grupa(klasa jest podzielona ze względu na języki) sporo mu naopowiadała ;P Wreszcie przeszedł do ocen a odpowiedź: Może ktoś poczuje w sobie lwa - ach...to jest mój dział! - i się zgłosi do odpowiedzi?" , następnie cos dotyczącego referatów: "Referaty humanistom powinny wychodzić wyśmienicie" , "Może się też zdarzyć, że ktoś wygłaszając referat wpadnie w trans, zacznie mówić o siłach, a skończy na lotach kosmicznych lub kwantach". Wreszcie przeszedł do swoich ciekawostek(o dziwo naprawde ciekawych!!!), gadał coś o rachunku matematycznym, kto go wynalazł...te sprawy: "Wy nie wiecie co to jest i abyście się nigdy nie dowiedzieli, co to jest rachunek matematyczny!" Pod koniec lekcji "O której jest dzwonek? Ja wiem, ja wiem....nie wiem." |
ABOUT ME!
Imię:
|
||||||
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|